Pierwsze próby usystematyzowania rozwoju miast pojawiły się około 10 lat temu. W tym czasie przeżyliśmy skok cywilizacyjny i zmieniło się bardzo wiele. Jak z perspektywy czasu oceniają te przemiany eksperci i jaką przyszłość przewidują?

Jakie rozwiązania w przestrzeni miast są w 2018 roku standardem, choć jeszcze 10 lat temu były science – fiction?

Bartosz Dominiak, Smartcityblog.pl

Bartosz Dominiak: O idei inteligentnych miastach możemy mówić mniej więcej od 10 lat. Ten czas zmienił bardzo wiele w naszym życiu, chociaż na co dzień sobie tego nie uświadamiamy. Przykładów można znaleźć wiele. W zakresie transportu będą to chociażby różnego rodzaju ułatwienia związane z korzystaniem z transportu publicznego. Tablice na przystankach tramwajowych wyświetlające informacje o czasie przyjazdu najbliższych pojazdów, aplikacje pozwalające ustalić najbardziej optymalne trasy, możliwość mobilnego płacenia za przejazdy komunikacją miejską. 10 lat temu miałem okazję być radnym Warszawy i zgłaszali się do mnie mieszkańcy, którzy narzekali, że kierowcy w autobusach nie chcą im sprzedać biletów. Dzisiaj w dużych ośrodkach miejskich nie ma już takich sytuacji.

Inny przełom tego okresu to komunikacja między mieszkańcami a urzędami. Do niedawna wszystkie sprawy urzędowe musieliśmy załatwiać osobiście. Często trzeba było wziąć dzień wolny, żeby udać się do urzędu między godziną 8 a 16 i wszystkiego dopilnować. Obecnie sporo rzeczy możemy załatwiać przez internet. Dodatkowo niektóre miasta oferują aplikacje ułatwiające komunikację z mieszkańcami. Służą np. do powiadamiania służb o takich zdarzeniach, jak dziury na drodze czy niewywiezione śmieci. Zupełnie zmieniło to nasze funkcjonowanie.

Należy tu też wspomnieć o portalach społecznościowych. W przyszłym roku mija 15 lat od założenia facebooka. Nowoczesne miasta muszą i chętnie korzystają z tego rodzaju kanałów komunikacji z mieszkańcami. Na naszych oczach odbyła się rewolucja.

Szymon Ciupa, Smartcity-expert.eu

Szymon Ciupa: 10 lat w dziedzinie innowacyjnych rozwiązań to epoka. Warto powiedzieć, że pierwszy budżet obywatelski w Polsce, który jest utożsamiany z początkiem dobrych praktyk w zakresie zaangażowania społecznego mieszkańców, uruchomiono w 2011 roku. Gdy ponad 10 lat temu zaczynałem wspierać samorządy we wprowadzaniu inteligentnych technologii, idea miasta inteligentnego nie była jeszcze rozpowszechniona. Sporadycznie można było trafić w urzędach na pasjonatów z wizją. Wszelkie projekty związane z miastami inteligentnymi napotykały na niesamowite bariery związane np. z wymianą danych. Największe zmiany dostrzegam właśnie w zakresie zaangażowania społecznego oraz wykorzystania danych w zarządzaniu. Dostęp do danych niesamowicie staniał. Kiedyś standardem było, że zdjęcia lotnicze były wykonywane co 5-10 lat. Dziś standardem są 2 lata. Mamy epokę skanowania laserowego, fotorejestracji – technologii, które umożliwiają nam szybką i efektywną inwentaryzację zasobów miejskich – drogowych czy infrastrukturalnych.

Rozwija się też idea otwartych danych, czyli udostępniania przez miasta zbiorów danych, które można wykorzystywać do budowy własnych rozwiązań, co pobudza innowacyjność.

Odwróćmy pytanie. Co za 10 lat będzie standardem, choć dzisiaj rzadko się o tym mówi? Innymi słowy, jakie priorytety powinien stawiać sobie samorząd w inwestycjach, aby za dekadę mógł uważać się za wzór innowacyjności?

B.D.: Rozwiązania, które za 10 lat będą masowo wykorzystywane, są już dzisiaj gdzieniegdzie testowane lub nawet wdrażone na niewielką skalę w różnego rodzaju „eksperymentalnych” miastach, jak np. Songdo w Korei Południowej czy np. w jednej z dzielnic Helsinek – Kalasatama.

Moim zdaniem kluczowym wyzwaniem będzie energetyka. Dla przeciętnego człowieka kojarzy się ona z kontaktem, do którego podłączamy urządzenia. Tymczasem jest to bardzo skomplikowana i w dodatku krytyczna infrastruktura.iWydaje mi się, że taką rewolucję, w dużej mierze niewidoczną dla mieszkańców, miasta przeżyją właśnie w tym zakresie w ciągu najbliższej dekady. Muszą być wprowadzane zaawansowane technicznie systemy zarządzania zużyciem energii w czasie rzeczywistym. Energii jest bowiem mało, a potrzebujemy jej coraz więcej. Wiąże się z tym rozwój elektromobilności i planowany milion samochodów elektrycznych na polskich ulicach. Jednocześnie aż 40% zużycia energii w Unii Europejskiej generują budynki. Nowoczesne wieżowce mają być budowane jako zeroenergetyczne, natomiast jest mnóstwo budynków starych, które będą wymagały renowacji i dostosowania do bieżących wymagań.

Energetyka bezpośrednio też się wiąże ze smogiem. W tej kwestii najważniejsza rzecz już się zadziała. Chodzi o świadomość mieszkańców. Jeszcze dwa lata temu, nie licząc grupy aktywistów i naukowców, mało kto zdawał sobie sprawę, że zjawisko smogu istnieje poza Krakowem i Zakopanem. Dzisiaj jest to temat, który ludzi porusza. Mamy zainstalowane aplikacje w smartfonach, sprawdzamy na bieżąco poziom zanieczyszczenia, dyskutujemy o tym. Zaczyna to docierać też do włodarzy miast, choć niektórzy z nich niechętnie to przyznają, gdyżjest to dla nich problem wizerunkowy. Kolejnym krokiem będzie odgórne przeciwdziałanie. Wiąże się to z drogą wymianą starych pieców i ograniczaniem ruchu samochodów w centrach dużych miast. Spodziewam się, że za te 10 lat będziemy mogli zapomnieć o zanieczyszczeniu powietrza w naszych miastach.

Sz.C.: Przede wszystkim zainwestowałbym w wiedzę. Bez kompetentnych pracowników i świadomych mieszkańców miasta nie będą się rozwijać tak, jak by mogły. W inteligentnych miastach najważniejsi są inteligentni ludzie. Budżet obywatelski, konsultacja społeczne, angażowanie mieszkańców poprzez rozmaite warsztaty, dzięki którym ludzie mogą zrozumieć, że mają wpływ na miasto. Przykładem niech będą Hackathony Miejskie. Jest to rodzaj konkursu, maratonu programistycznego, w ramach którego mieszkańcy przez kilkadziesiąt godzin wykorzystując otwarte dane miejskie tworzą rozwiązania (np. aplikacje), które ułatwiają życie w mieście czy też mogą stanowić elementy świadczonych e-usług. W zeszłym roku niezwykle ciekawe wydarzenia tego typu zorganizowały Płock, Nysa i Wałbrzych. Okazało się, że idea spotkała się nie tylko z zainteresowaniem studentów, uczniów czy startupów, ale także z wielkim zaangażowaniem liderów miast, które na tej bazie tworzą już rozwiązania które mają funkcjonować stale np. Urban Labs, programy studiów. Ważne, że wytworzone podczas hackatonów rozwiązania po odpowiednim dopracowaniu pod okiem mentorów są wdrażane i będą wykorzystywane przez mieszkańców.

Kolejnym priorytetem powinna być transformacja cyfrowa miasta. Konieczne jest integrowanie danych miejskich oraz ich interdyscyplinarne wykorzystywanie. To dane staną siłą napędową miast. Dobrym przykładem w tym zakresie może być zarządzanie infrastrukturą drogową. W Polsce jest obowiązek prowadzenia „książki drogi” przez miasta i gminy. Jest to dokument, w którym się opisuje w formie tabeli, co w pasie drogi się znajduje. Natomiast gdy pomyślimy o tym zbiorze danych zupełnie od innej strony, to możemy zobaczyć, że jeżeli do pozyskania tych danych użyte zostaną nowoczesne metody, np. fotoskaning to te dane po odpowiedniej obróbce dadzą nam nie tylko znacznie więcej informacji o stanie drogi ale będzie można je wykorzystać do zarządzania zielenią czy reklamami. Integracja i analiza danych pozwoli też na optymalizację usług komunalnych. Takie podjęcie przyniesie samorządom oszczędności i wymierne korzyści.

Kolejne wyzwanie to finansowanie przedsięwzięć. Należy zwrócić uwagę nowe metody realizacji przedsięwzięć np. na współpracę z biznesem i w formie partnerstwa publiczno – prywatnego.
Są to takie aspekty, którymi miasta powinny zainteresować się już teraz, aby móc strategicznie podejść do tematu. Niezależnie czy miasto ma 40.000 mieszkańców, czy milion pewne podstawy zostają takie same. Miasto musi być świadome swoich potrzeb oraz mocnych i słabych stron, by z wykorzystaniem zdobyczy nauki i techniki wykorzystywać swój potencjał i przezwyciężać słabe strony, co w efekcie da szansę na dynamiczny rozwój.

Jak można opisać ideę inteligentnego miasta?

B.D.: Ideę Smart City można inaczej nazwać systemem systemów. Występuje bardzo duża współzależność między różnymi obszarami. Zacząłem od energetyki miejskiej. Ona się wiąże z jakością powietrza. Dalej łączy się to z elektromobilnością i transportem w mieście. W zasadzie wszystko w mieście jest ze sobą jakoś powiązane. Kiedyś jeden z ekonomistów mówił, że świat jest skomplikowany, bo wiele rzeczy się dzieje naraz i trzeba przewidywać współzależności. Ruszenie pionka w jednym miejscu powoduje, że na całej szachownicy zmienia się układ i bieżąca sytuacja. Dlatego tak ważne jest inteligentne podejście do zarządzania miastami.