Przygotowując się do remontu lub wykończenia mieszkania, dużo czasu spędzamy nad wyborem kolorystyki wnętrz. Czym należy się kierować w tej kwestii?

Tomasz Pągowski, Projektant, muzyk, charyzmatyczny prowadzący programy telewizyjne: „Remont w 48H”(Domo+), “Bitwa o Dom”(TVN), “Remont za niewielkie pieniądze”(TVN), “Samowkręt”(Domo+)

Kilka czynników wpływa na właściwy wybór koloru i nasze upodobania nie powinny nas w tym względzie zaślepić… Wiele osób ciągle kieruje się najprostszym przełożeniem „lubię zielony, więc kupiłem farbę w kolorze Zielona Polana”, albo „lubię ciepłe kolory, więc kupię Słońce Poranka”, nic bardziej zgubnego! Jeśli nie jesteśmy stylistycznym ninja, lepiej kierować się obiektywnymi wytycznymi. Małe pokoje z małymi oknami od północy, na pewno warto malować na jasne kolory, najlepiej biel, kolory zostawmy na meble i dodatki. Warto mieć na uwadze  stolarkę drzwiową i okienną oraz parkiet. Ich kolory często psują najambitniejsze koncepcje stylistyczne… Jeśli więc mamy do czynienia z ciemną stolarką warto „zbrudzić” nieco biel na ścianie i suficie, by nie wydała się zbyt syntetyczna. Generalnie jestem zwolennikiem „łamania” bieli. Ostatni rok był dla mnie wręcz gruntownym studium świadomego brudzenia bieli! Zwiedzając mediolańskie kilometry ekspozycji wszelakich, z najwyższą uwagą przyglądałem się „nibybiałym” ścianom, tych najbardziej designerskich, jasnych aranżacji i powiem Ci jedno, one nigdy nie były po prostu białe… przypadek? Nie sądzę… Jednak obecne trendy sprzyjają ciemnym tłom, na tle których wybija się jaśniejsze umeblowanie. W takich wnętrzach kluczowym jest oświetlenie, dzięki któremu ciemne zakątki naszych pomieszczeń będą w stanie wytworzyć przyjazną i przytulną atmosferę. Bez względu na to czy decydujemy się na jasną przestrzeń, czy też ciemną i klimatyczną, najważniejszym w chwili obecnej jest malowanie na pełny mat! To właśnie matowe farby dają nam poczucie nowoczesnych, designerskich przestrzeni, w których na tle matowych ścian zyskują zarówno matowe, jaki i błyszczące meble oraz akcesoria.

Jakie kolory uważasz za obecnie najmodniejsze? Czy – mając na uwadze stronę praktyczną – z którychś barw powinno się szczególnie unikać w takich pomieszczeniach, jak kuchnia czy łazienka?

Bardzo boję się w naszych realiach, dosłownych adaptacji Ultra Fioletu, który został wybrany kolorem 2018 roku… Jest piękny i od razu na myśl przychodzi mi nawiększy przebój Prince’a -„Purple Rain”, ale wrzucony bezrefleksyjnie na ścianę lub mebel, typu koc z polaru… brrr!… Radziłbym trzymać się tendencji kolorystycznych wypracowanych wieloma dobrymi przykładami przez ostatnie dwa lata. Tonacje od głębokiej zielenie po oceaniczne niebieskości oraz od musztardowej żółci do głębokiego bordo, na tle którego wchodzące w detalu fiolety mogą stanowić cudowne dodatki, ale wszystkie te kolory w ciepłym zgaszonym macie! Jeśli o drugie Twoje pytanie chodzi, łazienka nie obliguje nas kolorystycznie, chyba, że traktujemy ją w kategoriach salonu kąpielowego, czy SPA, wtedy warto zachować umiar i celować raczej w naturalne kolory i materiały, które pomogą nam się przede wszystkim zrelaksować. Podążając za ideą feng shui, warto trzymać się żywiołu wody, czyli: czerń, niebieski, biel. Jeżeli o kuchnię chodzi, to uważajmy na wszelkie kolory powodujące niestrawność! Śmiejesz się, ale na pewno nie raz miałeś poczucie siadając w jakimś niezbyt wykwintnym barze przy stole, oświetlonym np. czerwonym światłem, że po pierwsze, kolory jedzenie stały się mało naturalne, a co za tym idzie, jakoś nie chce się łapać za sztućce… Ten sam efekt podprogowo dają kolory na ścianach i choć kuchnia jest związana z żywiołem ognia, jadowito-jaskrawe czerwienie zdecydowanie trzeba tu odrzucić, a tym bardziej fiolety! Ciepłe odcienie w przyjaznej tonacji mile widziane. Szarość też dobrze robi, ale jej ostatnimi laty było już za dużo. Biel zawsze w modzie, ale w tym przypadku pamiętajmy, aby połysk dawała co najwyżej czysta, biała glazura…

Co sądzisz o innych sposobach pokrycia ścian? Jakie są główne zalety i wady tapet, kamienia dekoracyjnego czy glazury?

Dają przede wszystkim faktury i wzory! Tego typu rozwiązania zawsze robią efekt „wow”, tylko trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć i nie przejść szybko do efekt „buu”. Kuchnia i łazienka rządzą się swoimi prawami, ale jeśli mówimy o pokojach, z reguły jedna ściana, tzw. ekspozycyjna wystarczy by dobrze wypełnić perspektywę lub dać mocne tło dla strategicznego kadru w pokoju. Oczywiście piewcy sterylnej czystości stwierdzą od razu, że tapety nie wyszorujesz, a na kamieniu kurzu więcej niż śniegu na Kilimandżaro i może tylko glazurę w spokoju zostawią, byle dobrze szkliwem była pokryta, bo na porowatej to tylko ściereczki się niszczą!… Moim zdaniem, szczególnie w blokowej rzeczywistości tego typu rozwiązania mogą skutecznie zmienić optykę i wnieść do naszych wnętrz sporo magii. Wszystko może pięknie zagrać, jeśli uda nam się połączyć ze sobą wiele składowych. Tapety w tym względzie mogą bardzo pomóc, dzięki dobremu motywowi i zgrabnie dobranej kolorystyce, możemy nie tylko nadać charakter naszemu wnętrzu, ale i spiąć stylistycznie przedmioty i akcenty, które wcześniej nie pasowały nam do niczego. Pojawiają się nowe technologie, dzięki czemu tapety możemy kłaść nawet w kuchni. Ogrom wzorów i możliwość zadrukowywania tapet na życzenie, sprawiają, że przeżywają one swój prawdziwy renesans. Nowością w naszych domach są również betonowe płytki 3D, które dają nowe możliwości tworzenia przestrzennych dekorów w duchu nowoczesnych technologii.

A co z meblami? Według statystyk średnia powierzchnia przypadająca na jednego Polaka, to niecałe 30 m2. Większość z nas chce mieć wygodne łóżko, dużo miejsca do przechowywania i jak najwięcej przestrzeni. Co zrobić, aby to rozsądnie połączyć?

Można powiedzieć, że od kilku lat specjalizuję się w mieszkaniowej średniej krajowej, przeprowadzając metamorfozy w ramach mojego programu „Remont w 48h”. Jest to permanentna walka z ograniczeniami, do tego pod presją czasu. Jenak ograniczenia jedynie pomagają nam dokonywać wyborów, im mniej opcji, tym mniej dylematów. Najważniejsze jest ustalenie priorytetów. Na szczęście my Polacy od zawsze byliśmy dobrzy w „kombinowanych” rozwiązaniach. Można wręcz powiedzieć, że mamy „narodowy zmysł konstruktorski”. Na tym etapie uczymy się po prostu robić to ze smakiem i porządnie. Wszędzie zdarzają się partacze, ale potrafimy być dokładni. Uśmiechasz się pod nosem, ale potraktujmy to jako afirmację. Potrafimy dużo zrobić sami, tylko że jeszcze wiele pracy przed nami w kwestii wyczucia stylistycznego. Prostym użytkownikom przestrzeni mieszkalnych może wydawać się to wydumanym problemem, ale uwierzcie kochani rodacy, lepiej żyje się w ładnym, dobrze zaprojektowanym mieszkaniu, gdzie energia harmonijnie płynie i buduje nasz dobrobyt! Energia miejsca to czytelne dobro, którego wytwarzania warto się nauczyć. To jest moja misja i kontynuować ją będę ku chwale ojczyzny, kropka.